Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Narodziny gwiazdy

Rozmiar tekstu

Czapliński Przemysław, Poruszona mapa, Wydawnictwo Literackie, 2017

Książka Przemysława Czaplińskiego jest dziełem niezwykłym, bo jest to rozprawa z zakresu politologii napisana przez literaturoznawcę, który jako materiały do badań użył współczesnej literatury. Dla mnie główna teza książki — tak, jak ją zrozumiałem — brzmi następująco: Przez wiele stuleci wschód Europy aspirował do wzorców zachodu. Dziś południe inspiruje do północy.

Tę książkę czyta się znakomicie, ale streścić ją lub skomentować (przynajmniej dla mnie) nie jest łatwo. Postanowiłem więc posłużyć się słowami autora. Kogo zainteresują wybrane przeze mnie jego myśli, z pewnością sięgnie po więcej.

Czapliński wiele miejsca poświęca Rosji i jej rozumienia (nierzadko opacznego) przez Polaków.

Dzisiejsza Rosja wymyśla rzeczywistość na nowo, kreując zbiorowe złudzenia, które później przekłada na działania polityczne (Pomerantsev) (…) Rosja stała się więc Państwem hipernowoczesnym. Nie dlatego, że każdy obywatel ma samochód, a każdy samochód ma automatycznego pilota, lecz dlatego, że władza ustanawia rzeczywistość według reguł fikcji. (…) Pokona Rosję nie ten, kto wygra militarną wojnę, lecz ten, kto stworzy wizerunek, który inni uznają za prawdziwy.

I dalej:

Literatura wykroczyła zatem poza horyzont dziejowości wyznaczany przez oś Wschód-Zachód, uwalniając siebie (i nas) od polskości pojmowanej jako negacja Rosji i od Rosji postrzeganej jako zaprzeczenie Europy. (…) Literatura potrafi iść na wschód , omijając Rosję, potrafi odnajdywać Wschód w Polsce nie docierając do Rosji. Nowa mapa została zarysowana.

Bardzo też przekonała mnie następująca charakterystyka ksenofobii:

Megalomania i ksenofobia to nie tylko odtrącenie tego, co obce ? to przede wszystkim zakreślenie wąskich granic temu, co swojskie. Wspólnota odcinająca się od obcości potrafi nazwać swoją tożsamość tylko o tyle, o ile potrafi powiedzieć z kim i kim nie chce być.

O sprawie emigrantów Czapliński bardzo ciekawe stanowisko, któremu trudno odmówić racji:

W roku 2015 rządy i poważne części trzech społeczeństw wypowiedziały gwałtowne „nie” pod adresem uchodźców syryjskich. (…) Dostrzec w tym można ujawnienie głębszych powodów przystąpienia do Unii Europejskiej: państwa środka zgłosiły akces z zamiarem dołączenia do silniejszych i bogatszych, sądząc, że przysługuje im trwały status słabszych i biedniejszych. Mówiąc inaczej, Europa Środkowa wchodziła do Unii w imię bezpieczeństwa i dobrobytu własnego, a nie zobowiązań wobec obcych. Tymczasem przyjść z pomocą oznaczałoby przyznać, że sami mniej jej potrzebujemy, wesprzeć innych finansowo ? że nie należymy już do najbiedniejszych, dostrzec cudze cierpienia ? że umiemy uwolnić się od rozpamiętywania krzywd doznanych. Udzielenie schronienia uchodźcom oznaczałoby rezygnację z pozycji ofiary historii.

Na tym tle bardzo interesujące są też, cytowane przez Czaplińskiego, słowa Bronisława Geremka z roku 1994:

Aspiracje europejskie krajów Europy środkowej pozostają też w pewnej sprzeczności z konstrukcją unii Europejskiej na płaszczyźnie politycznej. Zjednoczona Europa powstaje dzięki rezygnacji z idei suwerenności narodowej lub przynajmniej pewnych związanych z nią uprawnień, tymczasem Europa Środkowa raduje się z odzyskanej suwerenności narodowej, którą potwierdza i której broni, obawiając się w strukturach ponadnarodowych powrotu ku realiom imperialnym (s. 373).

Tymczasem

(…) mapa ciał lotnych wymusza przedefiniowanie suwerenności: zamiast widzieć w niej autonomię, czyli kierowanie się własnym prawem, nakazuje pojmować suwerenność jako zdolność do współuczestnictwa ? do uznawania własnej odpowiedzialności za zmiany całej ekosfery i brania udziału w przywracaniu jej potencji samonaprawczej.

Książkę Przemysława Czaplińskiego trzeba przeczytać, by właściwie zrozumieć głos, jaki płynie do nas ze Świata.

Andrzej Jeznach, Szef który myśli, bo warto i się opłaca, Onepress 2018

Książka Andrzeja Jeznacha jest dziełem niezwykłym. Dla mnie jest pierwszą tego typu publikacją, jaką udało mi się przeczytać w ciągu blisko trzydziestu lat obecności w biznesie. Jej autor z wielką starannością i wyczuciem materii eksploatuje bogactwo filozofii starożytnej i nowożytnej, agnostycznej i religijnej, od wschodu do zachodu, by uzyskać wskazówki, jak skutecznie organizować pracę ludzi dla pożytku świata i ich samych. Pokazuje nie tylko, że filozofia ma praktyczną wartość, ale też że tej wartości my przedsiębiorcy i menedżerowie, przełożeni i podopieczni, nie powinniśmy przeoczyć.

Krzysztof Obłój, Praktyka strategii firmy. Jak zarządzać przeszłością, radzić sobie z teraźniejszością i tworzyć przyszłość, Wydawnictwo Poltext, Warszawa 2017

Autorzy książki The 4 Disciplines of Execution, (Chris McChesney, Sean Covey, Jim Huling) piszą w niej tak: Gdy zapytamy menedżerów któremu z zagadnień — budowaniu strategii, czy ich realizowaniu — poświęcali w czasie studiów więcej czasu, bez wahania odpowiadają — „budowaniu”. Jeżeli jednak zapytamy, co w ich codziennej praktyce sprawia im najwięcej trudności, równie bez wahania odpowiedzą — „realizowanie”.

Znakomita książka prof. Krzysztofa Obłoja jest poświęcona w głównej mierze praktyce realizowania strategii i w ten sposób wypełnia lukę, o której pisze Sean Covey i jego współautorzy. Zawiera też bardzo wiele interesujących przykładów transformacji i „stawania się” firm, w których sam autor nierzadko uczestniczył jako doradca. To wszystko jest pokazane z perspektywy makroekonomicznej i makrospołecznej dzisiejszego świata. Książka odpowiada więc nie tylko na pytanie „jak”, ale też i „dlaczego” oraz „po co”. Autor szczególnie ujął mnie swoim spojrzeniem na współczesny paradygmat pracy. Oto co pisze na str. 52: Zgodnie z tą koncepcją (chodzi o teorię X, przyp. mój) ludzie w miejscu pracy są leniwi, pasywni, niezdolni do przejawiania inicjatywy i brania odpowiedzialności. Przy takich założeniach naturalne jest nagminne stosowanie jako motywatorów silnych środków ekonomicznych i rozbudowywanie systemów kontroli. Tymczasem zdaniem McGregora, ludzie w pracy są skłonni realizować potrzeby wyższe, praca jest bowiem czymś naturalnym i pożądanym. Ludzie dążąc do realizacji potrzeb przynależności, szacunku i samorealizacji, są skłonni do zaangażowania i dyscypliny, ale wymaga to nadania pracy sensu (jej wzbogacenia), tworzenia warunków dla inicjatywy i kreatywności i zgody na decentralizację decyzji i odpowiedzialności. I dalej (str. 107): (…) najlepsi przedsiębiorcy byli znacznie bardziej optymistyczni niż ich odpowiednicy w firmach przeciętnych. (…) Nie byli realistami — byli marzycielami. A jednocześnie — i to jest ich druga ważna charakterystyczna cecha — tu i teraz liderzy ci stąpali twardo po ziemi.

Woś Rafał, To nie jest kraj dla pracowników, Gr. Wyd. Foksal 2017

Książka Rafała Wosia wpisuje się w prowadzoną ostatnio (choć nie tylko ostatnio) dość ożywioną debatę na temat stosunku kapitału do pracy i wynikających stąd nierówności społecznych zarówno ekonomicznych, jak też dotyczących szans, a nawet — jak to wyraża autor — nierówności szacunku. Odwołując się do szerokiej literatury przedmiotu autor buduje — w moim odczuciu — nieco uproszczony obraz świata, w którym kapitał, reprezentowany głównie przez globalne korporacje, ciemięży pracę reprezentowaną zarówno przez swoich pracowników, jak i liczną rzeszę małych kooperantów.

Autor opisuje świat walki pracy z kapitałem, gdzie po jednej stronie stoją rosnące w siłę globalne korporacje, a po drugiej — niedostatecznie silne związki zawodowe.

Nie ujmując nic faktowi, że taki świat rzeczywiście istnieje, i że jest poważnym problemem, warto też zauważyć, że zaczyna się zmieniać i to nie zawsze w oczekiwanym przez autora kierunku tj. zwiększenia siły związków zawodowych i sterowanej przez państwo dystrybucji dobrobytu. Ten inny kierunek zmian jest związany z rosnącą świadomość firm (i innego rodzaju organizacji), że paradygmat pracy zespołowej nie musi polegać na armijno-podobnym sterowaniu siłą roboczą przez menadżerów w roli kaprali.

Nowe paradygmaty — niektóre znane już od dość dana, ale dopiero dziś nabierające siły rażenia na szersza skalę — wiążą się takimi hasłami jak motywacja godnościowa (jako przeciwieństwo kija i marchewki), holokracja, kultura dobrostanu (wellbeing), gospodarka otwartych oczu (Open Eyes Economy), zwinne zarządzanie (agile management), czy wreszcie cywilizacja turkusowa. Te nowe trendy wpisują się zresztą w ideę społeczeństwa postkapitalistycznego (Peter Drucker), gdzie wiodącą rolę na scenie gospodarczego teatru grają właściciele wiedzy, a nie kapitału.

Rafał Ohme; „Emo sapiens”, Wydawnictwo Bukowy Las, 2017

W tej fascynującej książce autor pokazuje, że obok homo sapiens — człowieka rozumu, który ma genetycznie zaledwie kilkadziesiąt tysięcy lat — jest też w nas emo sapiens — człowiek emocji, który liczy sobie dwa miliony lat. Tym dwom naszym wcieleniom odpowiadają dwa mózgi: świadomy, który jest racjonalny oraz podświadomy — emocjonalny. Pierwszy służy do analizowania i wyciągania wniosków, ale działa powoli. Drugi działa wielokrotnie szybciej i dysponuje praktycznie nieograniczoną pamięcią, ale mamy na niego niewielki wpływ. To raczej on rządzi nami, niż my nim. To za jego sprawą ludzie, którzy przeżyli śmiertelne zagrożenie mówią, że przed oczyma stanęło im całe życie. Bo obrazy i filmy z naszego życia mamy gdzieś w mózgu zapisane. Ohme wyjaśnia jak ważny jest dla nas mózg emocjonalny i jak możemy o niego dbać na różne sposoby. Na przykład przez słuchanie ulubionej muzyki, biesiadowanie z przyjaciółmi (tak tak!), nietypowe ćwiczenia ruchowe (np. schodzenie tyłem  po schodach), a także medytację. Rafał Ohme odkrywa przed nami naprawdę fascynujący świat, który nosimy w sobie.

Uważam, że to niezwykle głęboka książka, a przy tym świetnie napisana. Dowiadujemy się z niej bardzo wiele o człowieku, czyli o nas samych. Dla mnie to jedna z najważniejszych lektur z obszaru wiedzy o człowieku, jakie w życiu przeczytałem. Książka jest oparta na badaniach, a w tym badaniach własnych autora z dziedziny neuronauki, nowej wiedzy o funkcjonowaniu mózgu powstałej z połączenia psychologii i neurologii.