Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

Wyzwania dla polskiego rynku pracy

W dniu 25 marca 2013 została zorganizowana przez PARP wspólnie z Uniwersytetem Jagiellońskim konferencja "Wyzwania dla polskiego rynku pracy". Kontekstem dla konferencji była III edycja raportu "Bilans Kapitału Ludzkiego" przygotowanego przez organizatorów konferencji.

W przedstawionym przez prof. Jarosława Górniaka omówieniu raportu szczególnie zainteresowały mnie trzy informacje:

  1. Nie jest prawdą, że starsi powinni odchodzić z pracy, by zrobić miejsca młodym, gdyż młodzi bardzo rzadko zajmują miejsca pracy seniorów. W sytuacji koniunktury gospodarczej obie grupy porównywalnie zyskują, a w przypadku dekoniunktury — obie porównywalnie tracą.
  2. Nie jest prawdą, że „w dzisiejszych czasach” nie warto zdobywać wiedzy. Wskaźnik zatrudnienia (procentowy udział zatrudnionych w populacji zdolnych do pracy) w grupie osób z wykształceniem gimnazjalnym lub niższym wynosi 19% dla mężczyzn i 5% dla kobiet, w grupie osób po zasadniczej szkole zawodowej — 58% dla mężczyzn i 48% dla kobiet, a w grupie magistrów-inżynierów — 91% dla mężczyzn i 70% dla kobiet.
  3. W ciągu ostatnich 3 lat systematycznie ok. 17% firm poszukuje pracowników i aż 75% z nich narzeka, że ma kłopoty ze znalezieniem właściwych.

W trakcie konferencji panelistom (byłem jednym z nich) zadano pytanie: co decyduje o szansach najmłodszych i najstarszych na rynku pracy i których powinno się bardziej wspierać. W mojej wypowiedzi powiedziałem co następuje:

Proponuję zacząć od zmiany pytania, nie kogo wspierać, ale

co zrobić, aby w istotny sposób zmniejszyć w Polsce poziom bezrobocia

bo nie da się zapewnić pracy najmłodszym i najstarszym nie zapewniając jej wszystkim Polakom, tak jak nie da się oczyścić wody w Wiśle, tylko na jej prawym brzegu.

W moim przekonaniu na tak uogólnione pytanie wielowątkowa odpowiedź brzmi:

Po pierwsze likwidować bariery w rozwoju przedsiębiorstw, a w tym w rozwoju sektora MŚP, gdyż tylko firmy MŚP mogą stworzyć oczekiwaną liczbę miejsc pracy. Bezrobocie przekracza w Polsce 2 mln osób, firm dużych mamy ca. 4,5 tys., a w sektorze MŚP mamy czynnych około 1,7 mln firm. Tylko MŚP mogą stworzyć potrzebną liczbę miejsc pracy, potrzebują jednak wyższego poziomu wolności gospodarczej, np. mierzonej przez Bank Światowy lub Instytut Frasera w Vancouver. Najkrócej mówiąc idzie o obniżenie pozapłacowych kosztów pracy, sprawne działanie sądów gospodarczych, lepsze prawo pracy, deregulacja i stabilizacja prawa.

Po drugie likwidować wewnętrzne bariery w rozwoju przedsiębiorstw przez odchodzenie w firmach od modelu nakazu i kontroli, kija i marchewki, w kierunku modelu partnerskiego. W bardzo wielu firmach na świecie, a w tym i w Polsce, istnieje ogromny niewykorzystany potencjał praktycznie bezkosztowego podniesienia jakości i wydajności pracy przez wykorzystanie tego, co w tej sprawie wiedzą pracownicy. W ciągu ostatnich kilkunastu lat przeprowadziłem kilkadziesiąt warsztatów w najróżniejszych firmach i niezmiennie zdumiewało mnie bogactwo pomysłów po stronie pracowników, jak usprawnić działanie firmy. Trzeba tylko umieć zadać odpowiednie pytania, które w modelu kija i marchewki po prostu nie są stawiane.

Po trzecie zreformować system szkolnictwa od szkół podstawowych po wyższe uczelnie tak, aby absolwenci:

  • byli przygotowywani nie do indywidualnego rozwiązywania testów, ale do zespołowego realizowania projektów; rozwiązywanie testów jest w pracy kompletnie nieprzydatne, najczęściej też pracuje się zespołowo,
  • byli w podstawowym zakresie przygotowani do podejmowania własnej działalności gospodarczej, najczęściej uczelnie przygotowują pracowników wielkich korporacji, a nie właścicieli małych firm,
  • byli wyposażeni w umiejętność stałego uczenia się i wiedzieli, że bardzo wielu z nich będzie musiało kilkakrotnie w ciągu zawodowego życia zmieniać nie tylko pracę, ale być może i zawód. Jak podał kilka lat temu Scientific American, aktualni absolwenci szkół średnich będą rozwiązywali w pracy problemy, które dziś nie zostały jeszcze postawione, a także będą pracowali w zawodach, które dziś jeszcze nie istnieją.

Po czwarte zmienić sposób rozumienia przez Polaków pojęcia „miejsce pracy”:

  • Zamiast „stała posada” umiejętność podejmowania pracy w krótkoterminowych (od kilku do kilkunastu miesięcy) projektach. Firmy coraz częściej potrzebują pracowników do realizacji krótkoterminowych projektów, gdyż taki rytm pracy narzuca im rynek. Niektóre firmy, szczególnie ta najbardziej innowacyjne -- np.  [url=http://moznainaczej.com.pl/gore-associates]W.L. Gore & Associates[/url] -- codzienną pracę operacyjną też organizują w sposób projektowy.
  • Zamiast „praca najemna” -- własna firma lub umowa cywilno-prawna. Trzeba odejść od retoryki mówienia o „umowach śmieciowych”, bo „śmieciowa” może być każda umowa, również ta o stałe zatrudnienie, a to czy jest „śmieciowa” czy nie, zależy od tego, jak firma traktuje pracownika. To pracodawcy bywają „śmieciowi”, a nie umowy. Mówienie o umowach śmieciowych stwarza złudne wrażenie, że stałe zatrudnienie będzie nadal najczęstszym sposobem zarabiania na życie.