Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

G. Allison, R.D. Blackwill, A. Wyne, _Chiny, Stany Zjednoczone i świat w oczach wielkiego mistrza Lee Kuan Yewa, Kurhaus, Warszawa 2013

Ocena użytkowników: 1 / 5

Star ActiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 

Lee Kuan Yewa był przez trzydzieści lat premierem Singapuru, który z kolonii brytyjskiej, (do roku 1959) i jednego z najbiedniejszych krajów świata, stworzył niepodległe i bogate państwo zajmujące dziś miejsce w ścisłej czołówce listy indeksu wolności gospodarczej zarówno Instytutu Frasera jak i Banku Światowego. Swoją strategię oparł na zasadzie dość autorytarnych rządów silnej ręki, ale też z pełnym poszanowaniem prawa zarówno przez państwo, jak i przez obywateli. Nie jest zwolennikiem zachodniej demokracji i uważa, że dla większości krajów azjatyckich nie jest ona dziś właściwym systemem politycznym. Jednakże z wielką atencją wypowiada się o Stanach Zjednoczonych.

Książka stanowi wybór wypowiedzi Lee Kuan Yewa pochodzących z różnych okresów i kontekstów pogrupowanych przez autorów według tematów, których dotyczą. W rezultacie czytelnik otrzymuje wysoce autorską analizę współczesnego świata obejmującą wiele ważnych regionów takich jak USA, Chiny i Indie, ale też i zjawisk — wzrost gospodarczy, islamski ekstremizm, globalizacja, demokracja. Oto kilka myśli, które wydały mi się szczególnie interesujące:

Chiny na pewno dogonią USA, jeśli chodzi o absolutną wielkość PKB. Ale ich kreatywność być może nigdy nie dorówna amerykańskiej, ponieważ tamtejsza kultura nie dopuszcza wolnego przepływu idei i konkurencji pomiędzy nimi. (…) Chiny nie zamierzają stać się liberalną demokracją. Gdyby się nią stały, to upadną.

Amerykanie wygrywają z Europejczykami i Japończykami, bo dopuszczają większe skrajności przypadkowych zachowań. (…) W amerykańskiej kulturze interes jednostki jest nadrzędny. (…) Amerykanie są wielkim narodem, i to nie ze względu na ich siłę i bogactwo, ale głównie dlatego, że to naród, który kieruje się wielkimi ideałami.

Zwycięstwo w wyborach staje się w dużym stopniu konkursem na opakowanie i spot reklamowy. (…) Wątpię jednak, czy z takiego procesu może się wyłonić Churchill, Roosevelt, czy de Gaulle.

Wbrew temu, co twierdzą amerykańscy komentatorzy polityczni, nie wierzę doprawdy, że demokracja musi koniecznie prowadzić do rozwoju. Wierzę za to, że to dyscyplina jest tym, czego każdemu krajowi potrzeba bardziej niż demokracji.

Nie ma lepszego sposobu na kierowanie krajem niż najlepsza osoba na najtrudniejszym stanowisku.

Singapurczyk to ktoś … kto akceptuje i uznaje za jednego z nas każdego, kto się do nas przyłącza.

Przyszłość Rosji nie różni się od tego, co było 10, czy nawet 20 lat temu (…). Rosja nie zdoła rozwinąć gospodarki przynoszącej dochody niezależnie od eksportu energii i surowców naturalnych.

Globalny kryzys finansowy został spowodowany brakiem umiaru ze strony liberalnego systemu regulacji oraz przekonaniem, że całkowicie wolny rynek wyzwoli ogromne innowacje (…) Gdy tylko przewodniczący Rezerwy Federalnej uznał, że w odniesieniu do instrumentów pochodnych regulacje i nadzór nie są konieczne, lont został zapalony.

Na Zachodzie, zwłaszcza po II wojnie światowej, zaczęto uważać, że rządowi idzie tak dobrze, iż może wypełniać wszystkie zobowiązania, które w mniej nowoczesnych społeczeństwach wypełnia rodzina… My na Wschodzie uważamy, że przede wszystkim należy polegać na sobie.

Obowiązkiem przywódcy jest wzbudzić w ludziach zaufanie, żeby można było na nich liczyć w potrzebie. (…) Nieodpowiedzialne jest trzymanie władzy do momentu, gdy stajemy się słabi i w końcu nam ją wydrą. Wtedy nie będziemy mieć już nic do powiedzenia w sprawie naszych następców. (…) Rząd otwarty na kaprysy urny wyborczej słabnie, zanim jeszcze zacznie rządzić.

Osobiście jestem jednak przekonany, że przyznając dwa głosy każdej osobie po czterdziestce i z rodziną, mielibyśmy lepszy system, bo kobiety i mężczyźni w tym wieku są ostrożniejsi, gdyż głosują także z myślą o swoich dzieciach.

Nie ze wszystkim jednak, co mówi Lee Kuan Yew, mogę się zgodzić:

Rozumiałem Deng Xiaopinga, kiedy mówił, że jeśli trzeba zastrzelić 200 tysięcy studentów, to ich zastrzelcie, bo alternatywę stanowią Chiny pogrążone w chaosie przez kolejne 100 lat…