Logogram strony

Myśliciel A.Rodin

Rozmiar tekstu

Sun Tzu, Sztuka wojny, Helion One Press 2013

Ocena użytkowników: 0 / 5

Star InactiveStar InactiveStar InactiveStar InactiveStar Inactive
 

Nauki mistrza Sun Tzu zostały spisane na bambusowych paskach 2.500 lat temu. Od tego czasu pozostają podstawową lekturą chińskich strategów wojennych. Dziś służą również strategom biznesowym. Ich głęboka mądrość przy niezwykle sugestywnym języku skłaniają do wielu refleksji niekoniecznie wojennej natury. Wydawca anglojęzycznej wersji Sztuki wojny umieścił w niej obszerne komentarze będące właśnie takimi refleksjami. Ja zachęcałbym jednak czytelnika do refleksji własnych. W niniejszej recenzji ograniczę się więc jedynie do kilku wybranych myśli mistrza Sun Tzu.

Słyszałem o kampaniach wojennych, które były prowadzone w zadziwiającym pośpiechu, ale nigdy o mistrzach przedłużających się kampanii.

Wedle jednej z metod sztuki wojny najlepiej zachować stolicę wroga, bo jej zniszczenie jest gorszym wyjściem. Najlepiej ocalić jego armię, bo jej zniszczenie jest gorszym wyjściem. (…) Dlatego sięgnięcie po sto zwycięstw w stu bitwach nie jest szczytem doskonałości. Prawdziwym szczytem doskonałości jest pokonanie armii wroga bez podejmowania walki.

Ten władca, który ma zdolnego generała i nie wchodzi mu w drogę, odniesie zwycięstwo.

Kto pierwszy dotrze na pole bitwy, czeka na przeciwnika wypoczęty, a ten kto przybędzie jako ostatni, stanie do boju wyczerpany. A zatem biegły w sztuce wojennej wymusza na innych podjęcie działań, a nie pozwala nikomu wymuszać na sobie.

Jest sześć typów armii skazanych na niepowodzenie: topniejąca, niezdyscyplinowana, tonąca, krucha, chaotyczna i skazana na pogrom. Tych sześć cech to nie klęski sprowadzane przez Niebo i Ziemię, ale wyniki błędów generałów.

Ten, u którego żołnierze często zbierają się w małych grupkach i szepcą między sobą, stracił poparcie mas. Kto często udziela nagród, jest w głębokiej rozpaczy. Kto często zadaje kary, ma poważne trudności. Kto najpierw jest brutalny, a potem boi się mas, okazuje szczyt głupoty.